Autor

ING
ING

Pamiętaj o kontroli ryzyka - Humanista na Giełdzie #5

poniedziałek, 26 lipca 2021

Odpowiednie kontrolowanie ryzyka jest kluczem do sukcesu w inwestowaniu krótkoterminowym. Jak to robić, by ograniczyć straty?

Kontrolowanie strat jest jednym z najważniejszych czynników przesądzających o długoterminowym powodzeniu na rynkach finansowych. Jednak mnogość strategii i podejść do inwestowania sprawia, że pojawiają się rozbieżne opinie o tym, jak powinna w praktyce wyglądać taka kontrola ryzyka. Świetnym tego przykładem jest tematyka stop lossów, gdzie zdania są mocno podzielone. Jedni zalecają, aby je ustawiać w arkuszu, podczas gdy inni radzą poziomy obronne trzymać w głowie, a zlecenia składać dopiero po wygenerowaniu sygnału. Jak się w tym połapać?

Inwestor krótkoterminowy kontra długoterminowy

Na początku warto jasno określić, jakim typem inwestora jesteśmy. Jeżeli jesteśmy inwestorem krótkoterminowym, interesuje nas przede wszystkim zarobek w określonym horyzoncie czasowym. Może to być kilka dni, może to być kilka tygodni, ale z pewnością nie będą to miesiące lub lata. Dlatego też w inwestowaniu krótkoterminowym mniejsze znaczenie ma sam walor, na którym inwestujemy (lub spekulujemy). Kondycja fundamentalna spółki i próby określenia realnej wartości danych akcji są kluczowymi zadaniami dla inwestora długoterminowego, ale spekulant musi przyjmować inne punkty odniesienia.

Wynika to przede wszystkim z obranego horyzontu inwestycyjnego. Celując w transakcję trwającą maksymalnie tydzień lub dwa tygodnie, nie spodziewamy się uzyskać na niej zysku rzędu 100%. Nie patrzymy również na dywidendę. Przeważnie oczekiwany zysk będzie dużo mniejszy, a to oznacza, że i potencjalna strata musi być ograniczona. W okresie słabości rynków akcji, poszczególne spółki mogą przez długi czas pozostawać niedoszacowane względem swoich fundamentów, ale w sytuacji spadającego kursu zadaniem inwestora krótkoterminowego jest ograniczenie ryzyka przez likwidację posiadanej pozycji długiej.

Pominięcie lub przegapienie odpowiedniego momentu na sprzedaż akcji lub innych instrumentów finansowych nie powinno prowadzić do poszukiwania alternatywnego uzasadnienia dla utrzymywania pozycji na rynku. Jeżeli był plan, aby pozycję w danych warunkach zamknąć, należy ją zamknąć.

Wszystko zaczyna się od planu

I tu przechodzimy do planu, jako podstawy skutecznego inwestowania. Bez niego jesteśmy narażeni na uleganie emocjom i podejmowanie decyzji w sytuacji, kiedy z naszymi inwestycjami dzieje się coś nietypowego. Trudno jest zatem kontrolować ryzyko bez określenia sytuacji, w których będziemy nasze pozycje otwierali, zamykali lub w inny sposób je modyfikowali.

Co ważne, plan na daną transakcję musi zostać stworzony zanim wejdziemy na rynek. Wtedy nie mamy jeszcze zaangażowania kapitałowego, dzięki czemu nasz ogląd sytuacji jest chłodniejszy i bardziej obiektywny. Kiedy już jesteśmy na rynku, pozostaje nam tylko wdrażanie przyjętych założeń i prowadzenie transakcji w taki sposób, aby zrealizować plan. W szczególności dotyczy to likwidacji pozycji, czy to w zysku, czy też w stracie.

Oczywiście plan na daną transakcję może się różnić, w zależności od wielu czynników. Niektórzy stosują systemy mechaniczne, gdzie punkty wejścia i wyjścia uzależnione są od pewnych stałych wskaźników. Z kolei inni kierują się analizą wykresu i zależnie od przebiegu notowań, dobierają szerszy lub węższy margines ryzyka. Niezależnie od tego, czym się kierujemy, ważne aby poziom ryzyka był dopasowany do naszej skuteczności i posiadanego kapitału.

Wielkość pozycji ma znaczenie

Na kontrolę ryzyka składa się nie tylko szerokość stop lossów, które stosujemy, ale również wielkość pozycji, którą plasujemy na rynku. Im jest ona większa, tym większe jest nasze ryzyko. Dlatego też solidna kalkulacja ryzyka powinna opierać się na wielkości kwoty, którą ryzykujemy w danej transakcji oraz jej relacji do posiadanego kapitału.

Ryzykowanie 3% portfela na pozycji 10 000 zł (300 zł) jest równoważne ryzyku 6% na pozycji 5000 zł. Jak łatwo policzyć, im szerszy jest nasz stop loss, tym mniejszą pozycję powinniśmy otworzyć. Ma to szczególne znaczenie, kiedy o ustawieniu stop lossa decyduje aktualna sytuacja rynkowa, wynikająca np. z analizy technicznej.

Bardzo często pozostawienie zaledwie 3% marginesu jest wartością zbyt niską, gdyż jedna giełdowa sesja o większej zmienności może zlikwidować naszą pozycję. W moich inwestycjach stosuję 10% margines bezpieczeństwa. Oznacza to, że chcąc utrzymać ryzyko 300 zł na transakcję, wielkość mojej pozycji nie powinna przekroczyć kwoty 3000 zł.

Pamiętaj o dźwigni finansowej

Kontrola ryzyka ma szczególne znaczenie, jeżeli korzystamy z produktów lewarowanych. W takim wypadku bardzo łatwo jest zaryzykować w jednej transakcji kwotę, której strata może istotnie zmniejszyć wartość naszego portfela. Dlatego też korzystając z produktów z dźwignią, należy dokładnie zrozumieć ich zasadę działania oraz mnożnik finansowy, który dany instrument ma w sobie zawarty.

Być może taka analiza sprawi, że część instrumentów pozostanie poza naszym zasięgiem. Świetnym tego przykładem jest kontrakt terminowy na WIG20, którego wielkość z uwzględnieniem mnożnika sięga obecnie 44 tys. zł. Otwarcie tak dużej pozycji, nawet z zastosowaniem zleceń stop loss, może nie być rozsądnym posunięciem dla inwestorów posiadających mniejsze rachunki.

Przy produktach z dźwignią finansową warto jeszcze pamiętać o ryzyku tzw. czarnego łabędzia. Mówimy tu o sytuacji, która występuje bardzo rzadko, ale ma dotkliwe skutki dla rynku i inwestorów. W końcu każda, najlepsza nawet kontrola ryzyka ma swoje słabe strony i może czasem nie zadziałać.

Przykładem takiej sytuacji jest otwarcie notowań z dużą luką cenową. Jeżeli otwarcie to nastąpi znacznie poza naszym poziomem stop loss, może się okazać, że poniesiona strata przekroczy przyjęte przez nas założenia. W wypadku instrumentów z dużą dźwignią może to być bardzo bolesne dla portfela.

Warto tu przypomnieć, że korzystanie z dźwigni jest możliwością, ale nie przymusem. Możemy korzystać z instrumentów lewarowanych posiadając pełne gotówkowe pokrycie na dany instrument, dzięki czemu nasza ekspozycja de facto nie jest budowana z wykorzystaniem dźwigni.

Bariera tylko w ostateczności

Świetnym przykładem kontroli ryzyka w instrumentach z dźwignią jest mechanizm bariery w certyfikatach Turbo. Jak wiadomo, konstrukcja tych certyfikatów składa się od strony kapitałowej z dwóch elementów: części angażowanej przez inwestora oraz części dokładanej przez emitenta. Istnienie bariery służy ochronie tej części kapitału, którą angażuje emitent instrumentu. Dzięki temu na certyfikatach nie można stracić więcej niż się początkowo zainwestowało.

Nie oznacza to jednak, że nie można stracić zdecydowanej większości swojej pozycji. W wypadku silnego ruchu cenowego zwracana inwestorowi wartość rezydualna może być niewielka lub nawet wynieść zero. Oznaczało to będzie, że straciliśmy 100% zainwestowanych środków.

Oczywiście można kompensować to ryzyko poprzez odpowiednie zmniejszenie wielkości pozycji. Jednak z moich doświadczeń wynika, że zdecydowanie lepiej sprawdza się traktowanie certyfikatów Turbo jak każdych innych instrumentów i ustawianie na nich zleceń stop loss lub samodzielne kontrolowanie ryzyka.

Wyjątki, wyjątki

Na koniec warto wspomnieć o wyjątkach, czyli odstępstwach od popularnych zasad zarządzania ryzykiem. Początkujący inwestorzy widząc, że niektórzy gracze rezygnują ze stawiania zleceń stop loss uznają niekiedy, że równie dobrze można inwestować bez tego rodzaju kontroli ryzyka. Nie wiedzą jednak, jakimi uwarunkowaniami i doświadczeniem dysponują osoby, które nie korzystają ze stop lossów.

Być może rezygnacja ze stop lossa podyktowana jest żelazną dyscypliną w składaniu zleceń do arkusza. Mówimy wtedy o mentalnym stop lossie, który wiąże się z koniecznością uważnego śledzenia rynku, aby zareagować z odpowiednią szybkością, gdyby działo się coś niepokojącego. Pomiędzy początkującymi i doświadczonymi inwestorami istnieje przecież duża różnica w zakresie odporności i umiejętności zdecydowanego działania.

Z drugiej strony duża krótka pozycja obejmująca znaczną część portfela może nie być pojedynczym zagraniem, ale np. zabezpieczeniem długiej pozycji na instrumencie bazowym.

Dlatego też w pierwszej kolejności warto skupić się na rygorystycznym pilnowaniu, aby podejmowane przez nas ryzyko nie wiązało się z dużym zagrożeniem dla portfela. Przede wszystkim warto ustalić sobie, jaką część naszego kapitału chcemy ryzykować w pojedynczej transakcji. Dopiero z czasem, kiedy już mamy zdecydowanie więcej doświadczenia, można sobie pozwolić na odważniejsze eksperymenty w zakresie podejmowanego ryzyka. Na rynkach finansowych najdłużej przetrwają ci, którzy nie tracą kapitału.

Certyfikaty Long

Nazwa Dźwignia Kupno Sprzedaż % Dzień Obserwowane Trade
Turbo Long 152,21 na 30 Year US Treasury Bond 13,8 45,55 45,85 -12,87% Kup
Turbo Long 152,21 na 30 Year US Treasury Bond 13,8 45,55 45,85 -12,87% Kup

Certyfikaty Short

Nazwa Dźwignia Kupno Sprzedaż % Dzień Obserwowane Trade
Turbo Short 173,49 na 30 Year US Treasury Bond 10,3 61,20 61,50 +12,88% Kup
Turbo Short 173,49 na 30 Year US Treasury Bond 10,3 61,20 61,50 +12,88% Kup