Tracker
Nowy, pasywny typ produktu oparty o indeks DAX, teraz bez opłaty za zarządzanie - sprawdź
Analizy techniczne
Rozpoczynamy cykliczne publikowanie analiz dla wybranych instrumentów bazowych. Sprawdź co sądzi o nich analityk ING.
Artykuły

Kilka dni czy tygodni – optymalny horyzont na certyfikatach - Humanista na Giełdzie #38

|
Powrót do przeglądu

Certyfikaty Turbo są instrumentami skonstruowanymi do inwestowania krótkoterminowego. Jednak nie dla każdego termin ten oznacza to samo, więc dzisiaj chcę poświęcić trochę miejsca planowaniu optymalnego dla nas horyzontu inwestycyjnego.

Z założenia certyfikaty Turbo są instrumentami krótkoterminowymi. Czytając dokument zawierający kluczowe informacje na temat certyfikatów znajdziemy tam informację, że zalecany okres utrzymywania otwartej pozycji wynosi 1 dzień lub mniej.

Wynika to z faktu, że przy dłuższym horyzoncie czasowym, np. sięgającym kilku dni, może zaistnieć zdecydowanie więcej scenariuszy, które mogą być potencjalnie niebezpieczne dla inwestora. Mowa tu chociażby o zmianie ceny instrumentu bazowego, która, potęgowana dźwignią, może skutkować wysoką zmiennością instrumentu. Mowa również o lukach cenowych na otwarcie, mogących występować zwłaszcza w wypadku certyfikatów notowanych na instrumenty zagraniczne o innych godzinach handlu. Wreszcie w grę wchodzi zmienność kursów walut.

A więc im dłuższy czas trzymania danego certyfikatu, tym szersza jest potencjalna rozpiętość wyników, które możemy uzyskać. Oczywiście jeżeli będziemy mieli szczęście, wspomniane czynniki mogą zadziałać na naszą korzyść, potęgując wartość naszej pozycji. Ale jeżeli okoliczności rynkowe zwrócą się przeciwko nam, możemy stracić do 100% zaangażowanych środków. A w wypadku inwestowania kontrolowanie i unikanie strat jest równie ważne, co bieżące generowanie zysków.

Co wydłużenie horyzontu może dać inwestorowi

Handel w perspektywie jednej giełdowej sesji, mimo że ogranicza znacząco możliwość wystąpienia dużego ruchu cenowego przeciwko naszej pozycji, ma również swoje ograniczenia.

Pierwszym z nich jest konieczność bieżącego monitorowania naszej pozycji. W zasadzie sprowadza się to do wielokrotnego sprawdzania sytuacji rynkowej w ciągu danego dnia. A na tego rodzaju aktywność wielu inwestorów nie jest sobie w stanie pozwolić.

Po drugie, tak jak skrócenie horyzontu ogranicza ryzyko, ogranicza również możliwość czerpania korzyści z ruchów cenowych trwających dłużej niż jeden dzień. W końcu myśląc o typowej rozpiętości cenowej w ramach jednej giełdowej sesji możemy postawić przedział +/- 2%. Ale jeżeli dopuścimy dłuższy horyzont, np. 10 sesji, czyli dwa kalendarzowe tygodnie, do wyobrażenia jest rozpiętość na poziomie +/- 10%.

Oczywiście może zdarzyć się scenariusz ruchu maksymalnie niekorzystnego dla nas, ale w takich wypadkach mamy cały obszar zarządzania ryzykiem, począwszy od stop lossów, a skończywszy na mechanizmie knock-out.

I po trzecie, co moim zdaniem może być kluczowe, nie każdy ma pomysł na inwestowanie w horyzoncie 1 sesji, ale całkiem szerokie grono inwestorów może odnaleźć się w inwestowaniu średnioterminowym. Przez średni termin rozumiem tu horyzont sięgający maksymalnie pięciu, sześciu tygodni. A więc obejmie to swoim zakresem również swing trading.

Czy w dłuższym horyzoncie czasowym widać więcej?

Patrząc na rynek z perspektywy jednej giełdowej sesji, musimy uwzględnić bardzo wiele czynników A to zmieniające się nastroje inwestorów, a to spływające na bieżąco dane makroekonomiczne, czy w końcu wydarzenia nietypowe, mocno wpływające na wyceny.

Inwestowanie w dłuższym horyzoncie, sięgającym kilku tygodni, może na tym polu być o wiele spokojniejsze i bardziej przewidywalne.

HnG_38_PKN.png

Spójrzmy na zamieszczony powyżej wykres notowań spółki PKN Orlen. Widzimy na nim wyraźnie lokalne szczyty i dołki cenowe. Długość poszczególnych ruchów cenowych nie jest równa, ale przeważnie szczyt od dołka dzieli od 2 do 6 tygodni. Również rozpiętość cenowa pomiędzy poszczególnymi wierzchołkami jest zbliżona i wynosi ok. 8-12%.

Oczywiście nie twierdzę, że tego rodzaju cykliczność jest jakąś stałą cechą Orlenu czy innej spółki. Ale trzeba przyznać, że zaprezentowany fragment wykresu jest na tyle charakterystyczny, że wielu inwestorów chciałoby czerpać korzyści z kursu poruszającego się pomiędzy wierzchołkami. Tym bardziej, że rozpiętość na poziomie 10%, nawet bez zastosowania dźwigni finansowej, jest ruchem, po który warto się schylić.

HnG_38_PKO.png

Zupełnie inną sytuację widzimy na wykresie spółki PKO BP. Przez większą część czasu w ostatnim roku, kurs spółki dość zgrabnie rósł, posiadając obrany kierunek. I znów powtórzę, nie jest to żadna cecha tej spółki ani nie mamy żadnej gwarancji, że taki ruch będzie kontynuowany. Ale mamy niemal stuprocentową pewność, że na rynkach finansowych podobne ruchy będą się zdarzały.

Inwestor mógłby w takiej sytuacji chcieć korzystać z trendu wzrostowego w horyzoncie dłuższym niż jedna czy dwie giełdowe sesje. Tym bardziej, że możemy mieć pecha i trafić akurat na sesje spadkowe w ramach większego trendu wzrostowego. Nie chcę tu określać, czy lepszy będzie horyzont 4 czy 6 tygodni, chodzi mi jedynie o zaakcentowanie ewentualności, że dłuższy horyzont może w takich sytuacjach być lepszy niż krótszy.

HnG_38_CDR.png

Dłuższe horyzonty czasowe sprzyjają również rozgrywaniu sytuacji fundamentalnych z wykorzystaniem certyfikatów. Świetnym przykładem z przeszłości mogą być notowania CD Projektu z jesieni 2022 roku. Wówczas to, 4 października 2022, CD Projekt ogłosił swoją nową strategię produktową, plany w zakresie kolejnych tytułów oraz zapowiedział rozpoczęcie w dniu następnym skupu akcji własnych z rynku.

Jak można było się spodziewać, inwestorzy przyjęli entuzjastycznie tego rodzaju komunikaty i kurs spółki wzrósł pomiędzy 4 października a 15 listopada o ok. 40%. Oczywiście podałem w tym wypadku maksymalną rozpiętość cenową, która zazwyczaj jest bardzo trudna do całkowitego uchwycenia przez inwestora, ale i tak w kolejnych kilku tygodniach można było na CD Projekcie bardzo dobrze zarobić.

A biorąc pod uwagę fakt, że podobnego rodzaju znaczące komunikaty padają ze strony spółek wielokrotnie w ciągu roku, takie strategie są możliwe do powtórzenia i realizacji.

Pamiętaj o koszcie finansowania

Oczywiście dłuższe utrzymywanie instrumentów lewarowanych w portfelu ma również swoje konsekwencje. Oprócz wspomnianych powyżej negatywnych scenariuszy rynkowych musimy uwzględnić również zdarzenia nietypowe (odcięcia dywidendy, rolowania kontraktów), ale przede wszystkim koszt upływającego czasu.

W wypadku certyfikatów Turbo przyjmuje on postać kosztów finansowania, który uwzględniany jest po każdej giełdowej sesji w wycenie tych instrumentów. I jest to koszt, przed którym z pewnością należy mieć respekt i wkalkulować go w swoje działania inwestycyjne.

HnG_38_kalkulator.jpg

Powyżej zaprezentowałem wynik kalkulacji dla jednej serii certyfikatów na akcje CD Projektu. Wybrałem certyfikaty o dźwigni bliskiej 4x i założyłem, że będziemy je trzymali przez 20 dni, w trakcie których cena instrumentu bazowego nie ulegnie zmianie.

Widzimy więc, że sam koszt upływu czasu może wynosić w tym wypadku ok. 5% wartości naszej pozycji. A więc polowanie na ruchy cenowe o rozpiętości 10%, w sytuacji, kiedy koszt czasowy wynosi 5% musi być dobrze przemyślane. Nawet jeżeli wzrost wyceny certyfikatu zwiększony o dźwignię finansową nie wynosi 10%, a 40% (dźwignia 4x), to i tak o tych kosztach musimy pamiętać.

Dlatego nie twierdzę, że wydłużenie horyzontu inwestycyjnego do kilku tygodni jest cudownym rozwiązaniem dla wszystkich, którym nie udaje się skutecznie zarabiać w horyzoncie 1-2 giełdowych sesji. Dzisiejszym tekstem chciałem tylko pokazać, że może to być ciekawa opcja, jeżeli cały proces odpowiednio przemyślimy i zaplanujemy. Być może skorzystamy z tego rodzaju zagrania tylko raz czy dwa w roku, ale moim zdaniem warto o tej ewentualności pamiętać, gdyż w arsenale inwestora sprawdzają się rozmaite narzędzia.